EOS 7D Mark II na Legii

Canon Eos 7D Mark II test

Canon EOS 7D Mark II test

10 klatek/s i autofokus z flagowej „jedynki” D X. 65 punktów krzyżowych, 20-megapikselowe zdjęcia i czułość sprzętowa do ISO 16 000. Praktycznie i ekonomicznie wydłużający teleobiektywy krop 1,6x, solidna, szczelna konstrukcja i stosunkowo małe gabaryty. Nowy EOS 7D Mark II wygląda „na papierze” jak marzenie fotografa sportu, a jak wypadł na grudniowym meczu Legii z Cracovią?

TESTCanon EOS 7D Mark II test

ERGONOMIA I ZMIANY KONSTRUKCYJNE

Choć nowa „siódemka” ma podobne do poprzedniej gabaryty, to uchwyt jest o kilka milimetrów głębszy i szerszy, dzięki czemu aparat trzyma się wygodniej. Też pewniej (bez poślizgów), bo znajdującą się na uchwycie pokrywę komory kart pamięci (teraz dwa rodzaje – CF i SD) wyłożono fakturowaną gumą. Wspaniały monitor o proporcji boków 3:2 wyświetla większe niż u poprzednika zdjęcia; można je też porównywać już obok siebie. W znanym z EOSa 5D Mark III pionowym rzędzie kontrolek z lewej strony korpusu mamy teraz lupę, służącą do natychmiastowego przejścia do żądanego, zaprogramowanego funkcją indywidualną stopnia powiększenia – np. rozmiaru rzeczywistego. Wokół dżojstika na tylnej ściance pojawiła się nowa w EOSach dźwignia, którą – także po odpowiednim zaprogramowaniu – można bezpośrednio zmieniać tryb wyboru punktu AF, czy też wprowadzać korekcję ekspozycji w automatyce czułości w ręcznym trybie naświetlania. Praktycznie 100-procentowy celownik wciąż pokazuje piękny, duży i jasny obraz, ale teraz wyposażono go jeszcze w dodatkową pionową drabinkę ekspozycji (również dla błysku) – tak, jak w profesjonalnych „jedynkach”. Indywidualizowany przycisk podglądu głębi ostrości jest większy niż u poprzednika i znacznie lepiej umieszczony – po prawej stronie bagnetu; także przycisk aktywacji autofokusa kciukiem (AF-ON) jest większy, więc łatwiej obsługuje się te dwie kontrolki.

Canon EOS 7D Mark II test

Test

PRZEDMECZOWA KONFIGURACJA

Przed wejściem na stadion – konfiguracja aparatu pod kątem własnych potrzeb i wymagań fotografii futbolu. Wychodząc z ustawień domyślnych (całkowity reset aparatu testowego), ustawiłem ręczny tryb ekspozycji M, wstępną czułość ISO 6400 i nową w „siódemce” szybkość zdjęć seryjnych 10 klatek/s. Chcąc przy niej jak najdłużej fotografować seriami, następującymi po sobie w krótkich odstępach czasu, ale w pełnowymiarowych 14-bitowych RAW-ach, musiałem ograniczyć się wyłącznie do tego formatu zapisu (rezygnując z najczęściej stosowanego przeze mnie w testach zapisu RAW+JPEG). Teoretycznie daje to możliwość szybkiego ciągłego fotografowania w jednej serii przez jakieś trzy sekundy, zanim aparat „zająknie” się i zwolni lub na chwilę w ogóle przerwie fotografowanie, bo zapcha mu się bufor pamięci. Jego pojemność dla najszybszych obecnie kart wynosi 31 RAW-ów, a tylko 19 zdjęć RAW+JPEG.
Ze względu na pożądane parametry ekspozycji i przewidywane warunki oświetleniowe zaplanowałem pracę na krańcu użytecznego zakresu czułości ISO. Nie chcąc go jednak przekraczać przy ustalonej parze czas-przysłona (słabiej od piłkarzy oświetlone trybuny i ławka trenerska) czy też narażać się na ewentualne zakłócenia ekspozycji (reklamy świetlne), zrezygnowałem z bardzo wygodnej w nowym EOSie automatyki czułości. A ta w ręcznym trybie naświetlania umożliwia już zapamiętywanie czułości i wprowadzanie jej korekty, a więc pracę analogiczną, jak w tradycyjnych automatykach ekspozycji.

Teraz – konfiguracja autofokusa. Po wybraniu pracy ciągłej (AI Servo) zacząłem od nowych w „siódemce” gotowych już zestawów ustawień autofokusa śledzącego, znanych z EOSów 1D X i 5D Mark III – tzw. „Przypadków”. Wybrałem oczywiście ten czwarty (Case 4), dedykowany do piłki nożnej. Ma podwyższoną dokładność śledzenia obiektów szybko przyspieszających i zwalniających (piłkarze). Przechodząc do następnych zakładek menu złożonego systemu AF, pozostawiłem domyślnie ustawiony, również nowy w EOSie 7D Mark II tryb śledzenia ostrością EOS iTR AF (EOS Intelligent Tracking and Recognition AF), tak rewelacyjnie spisujący się w EOSie-1D X. System określa położenie obiektu nie tylko na podstawie tradycyjnej informacji o jego odległości – jak w konwencjonalnym autofokusie – ale bierze pod uwagę także kolorystykę obiektu i wykrywa twarz (wspomaga go 252-strefowy czujnik RGB+IR pomiaru światła o rozdzielczości 150 000 pikseli). Dysponując potencjalnie aż 65 czujnikami krzyżowymi wybrałem wstępnie ostrzenie przy pomocy najbardziej czułego, podwójnie krzyżowego (z optyką f/2,8) punktu centralnego, w trybie z poszerzonym obszarem o wszystkie punkty sąsiednie. W sumie takie pole ma aż 9 aktywnych w razie potrzeby krzyży, ale – niestety – nie działa z nim EOS iTR AF, którego praca w takim przypadku redukuje się do konwencjonalnej. Dobrze, więc – konwencjonalny autofokus wypróbuję na początku.
Aby ostrzyć nie tylko otoczonym podwójnie krzyżowym punktem centralnym narzuciłem także (funkcją ustawień własnych) możliwość bezpośredniego wyboru dżojstikiem pozostałych punktów AF. Niestety, przejścia pomiędzy nimi – nawet przy ograniczeniu liczby czujników do 9 – nadal odbywają się tylko po kolei (z reguły trzeba przechodzić kolejno przez pośrednie pozycje, zamiast bezpośredniego wyboru dowolnego punktu jednym naciśnięciem dżojstika, jak to było jeszcze w dwucyfrowych EOSach). Aby jakoś z tym żyć, zarejestrowałem jeszcze skrajnie lewy w kadrze krzyż (z rzędu środkowego), by błyskawicznie w razie potrzeby przejść do niego z czujników mu odległych – naciśnięciem środka dżojstika. Do tego narzuciłem też ciągły wybór punktów AF, z bezpośrednim przejściem z jednej krawędzi sensora AF na drugą tak, aby z zapamiętanego po lewej stronie czujnika błyskawicznie przeskakiwać na przeciwległy mu czujnik po stronie prawej. A żeby móc swobodnie – nawet w trakcie seryjnego fotografowania – operować dżojstikiem czy nową dźwignią zmiany trybu wyboru punktów ostrzenia, nastawianie ostrości domyślnie pozostawiłem spustowi migawki (normalnie ostrzę kciukiem). Zindywidualizowałem też pracę kontrolki głębi ostrości, przydzielając jej przejście do pojedynczego trybu AF (One-Shot AF), gdy trzeba będzie dokładnie na pojedynczych zdjęciach wyostrzyć kibiców czy trenerów (obiekty nieprzemieszczające się).

Canon EOS 7D Mark II Test

Canon EOS 7D Mark II testZdjęć nie zamierzałem wykonywać w orientacji pionowej, więc nie programowałem automatycznej zmiany położenia zapamiętanego czujnika AF przy przejściach do kadrów pionowych. Dlaczego z nich zrezygnowałem? Bo 20-megapikselowa matryca daje pełny komfort uzyskania takich kadrów w trakcie obróbki komputerowej, pozwalając nawet na dość ciasne ich kadrowanie. Na koniec do aparatu włożyłem dwie szybkie (jak mi się wydawało) karty pamięci – po 16 GB i szybkości 60 MB/s każda – i wpiąłem doń niemonstrualnych jeszcze gabarytów jasny teleobiektyw EF 300 mm f/2,8L IS II USM. Z niepełnoklatkową „siódemką” daje on kąt widzenia naprawdę długiej rury – 480 mm, do tego przy jasności f/2,8. Do obiektywu podpiąłem monopod. Trochę zdjęć wykonałem też zoomem EF 70-200 mm f/2,8L IS II USM.

Canon EOS 7D Mark II test


MECZ EKSTRAKLASY LEGIA-CRACOVIA

Po wejściu na płytę oświetlonego sztucznie stadionu – jeszcze przed rozpoczęciem meczu – zdjęcia testowe ekspozycji. Powiększenia rzeczywiste na monitorze od razu pokazują (aparat wyświetla odszumione już RAW-y!), że ISO 6400 daje tak gładki i czysty obraz, jak mój EOS 7D przy czułości ISO 3200 (standardowa redukcja szumów ISO). Oczywiście szczegóły są czytelne, a ogólna jakość i kolorystyka zdjęć – bardzo dobre. Dobre jest nawet ISO 8000, ale powyżej zaczynają się już szumy. Zatem ustawioną wstępnie czułość ISO 6400 rzeczywiście wybieram do zdjęć, a ta pozwala zamrozić szybki ruch piłkarzy bezpiecznym czasem ekspozycji w okolicach 1/2000 s, przy lekkim przysłonięciu obiektywu do f/4 (głębia ostrości). Na takie parametry pozwala też jasne, nowoczesne oświetlenie stadionu Pepsi Arena, z którym elegancko daje sobie radę automatyczny balans bieli nowego EOSa 7D Mark II. Zaczyna się mecz…

Canon EOS 7D Mark II test

10 klatek/s robi wrażenie. Aparat strzela jak najnowszy Kałasznikow (no, nie tak głośno) i rzadko zwalnia przy śledzeniu ostrością piłkarzy! Trudno odczuć różnicę w stosunku do – podobnie w pełni użytkowych – 12 klatek/s topowego EOSa-1D X. Centralny, podwójnie krzyżowy punkt AF, czuły do poziomu oświetlenia -3 EV (to tak ciemno, że w celowniku prawie nic już nie widać!), nie ma żadnych problemów z ostrzeniem czarnych koszul piłkarzy Cracovii. Ostrość w systemie konwencjonalnym łapana jest błyskawicznie i „trzyma” się piłkarzy praktycznie na każdym zdjęciu w serii – nawet w sytuacjach, gdy wybrane punktem pole AF na chwilę opuszcza śledzonego zawodnika czy też na moment zasłania go inny piłkarz. Dobiegaczka jest piekielnie szybka, więc śledzenie ostrością w takich sytuacjach poprawiłem zmniejszając o działkę „Czułość śledzenia” (menu „Przypadków”, wartość domyślna to neutralne zero). Tak spowalnia się reakcje systemu na niespodziewane przeszkody czy tło, nie obniżając jednak szybkości samego „złapania” ostrością zawodnika i sprawności jego przeostrzania (śledzenia) w trakcie złożonego ruchu. Genialne!

Canon EOS 7D Mark II test

A gdy tylko chciałem robić zdjęcia w trybie EOS iTR AF, wystarczyło zmienić przy pomocy dźwigni tryb wyboru punktu AF na strefowy (EOS iTR AF działa tylko przy strefach zwykłych i powiększonych oraz w 65-punktowej automatyce wyboru punktu AF). Moje strefy (zwykłe) miały po 15 czujników krzyżowych w kolumnie centralnej i po 12 krzyży w kolumnach bocznych. Z iTRem nieznacznie spada maksymalna szybkość fotografowania – do 9,5 klatki/s. To w praktyce żadna różnica, jednak istotniejszy był fakt, że szybkość serii w trakcie śledzenia piłkarzy mocniej i częściej obniżała się w porównaniu z tradycyjnym autofokusem. Ale dzięki temu zawodnicy wychodzili ostro na jeszcze większym procencie zdjęć! Tu nie musiałem nawet zmniejszać „Czułości śledzenia” – tak dokładnie śledziła ostrością mało przewidywalnych w swym ruchu piłkarzy nowa „siódemka”. Wybór trybów odbywał się wygodnym popychaniem dźwigni w dół, która samoczynnie powraca na pierwotną pozycję. Jest on cykliczny bez możliwości cofnięcia się do wcześniejszej pozycji. Zatem trzeba przejść przez wszystkie zaprogramowane tryby – aby to przyspieszyć, ograniczyłem w menu ich liczbę do trzech faktycznie zaangażowanych (punkt AF, otoczony punkt AF, strefa AF). Tak jak w przypadku dżojstika obsługa dźwigni jest wygodna podczas śledzenia obiektu, a nawet w trakcie samego fotografowania!

Canon EOS 7D Mark II test

Canon EOS 7D Mark II test

W trakcie meczu wykonałem ponad 1200 zdjęć i nakręciłem cztery niedługie filmy Full HD przy nowej dla nich prędkości 50p. Wszystko ze stabilizacją obrazu. W sumie zajęło to prawie 40 GB pamięci (w przerwie meczu dołożyłem jeszcze kartę CF 8 GB). Okazuje się, że przy moich kartach CF o szybkości zapisu 60 MB/s – nie jest to standard UDMA 7, z którym najdłużej strzela nowa „siódemka” – mogłem zarejestrować maksymalnie tylko po jakieś 22 RAW-y w serii. To tyle samo, co EOSem 7D (przy ISO 6400). Mimo to, w trakcie całego meczu bufor zapchał mi się tylko raz! Jeden akumulator wystarczył też na całą imprezę, która odbywała się w temperaturze kilku stopni poniżej zera, a przecież wg testów organizacji CIPA (Camera & Imaging Products Association) nawet przy 0°C akumulator starcza na 640 zdjęć. Nowa „siódemka” zużywa jednak więcej energii od poprzednika, co widać chociażby przy przeglądaniu obrazków i operacjach w menu.

Canon EOS 7D Mark II test

Canon EOS 7D Mark II test

Spójrzmy na kilka zdjęć z tego meczu. Wszystkie zostały wykonane przy opisanych parametrach, trybach i funkcjach oraz pozostałych ustawieniach domyślnych. A bezpośrednio wywołane z RAW-ów JPEG-i, bez dodatkowej obróbki cyfrowej, zostały wykadrowane (czasami dość mocno) w Photoshopie.

 

UDANY BACK-UP EOSA-1D X

Grudniowy mecz Legii z Cracovią pokazał, że EOS 7D Mark II to celny strzał Canona na bramkę fotografów sportu. Za przystępną cenę około 6500 zł (styczeń 2015) mogą nabyć solidny korpus z autofokusem o szybkości i pewności działania topowej „jedynki” D X, przy praktycznie niezauważalnie niższej szybkości zdjęć seryjnych. Nowa „siódemka” to wyjątkowo udane, mniejsze, lżejsze i o dłuższym zasięgu optyki uzupełnienie flagowej lustrzanki profesjonalnej. Polecam!

Jarosław Mikołajczuk

Aparat do testu udostępniła firma Canon Polska.
Czytaj także na FB.

Jeśli chcesz poszerzyć swoją wiedzę z zakresu techniki fotografowania, poznać pełnię możliwości aparatu, którym fotografujesz lub po prostu uzyskać porady w interesujących Cię kwestiach, skorzystaj z możliwości indywidualnego szkolenia.

Indywidualne szkolenia fotograficzne

Related posts

Top font