FELIETONY articles

Cisza wyborcza i nie tylko, czyli zakazy, zakazy…

Cisza wyborcza i nie tylko, czyli zakazy, zakazy…

Zanim zapadnie grobowa cisza… wyborcza Relikt przeszłości, absurd w dobie Internetu? Dlaczego tak trudno go znieść? To chyba jest temat ponad podziałami? A może nie? Ale to tylko pretekst do szerszej refleksji na temat zakazywania nam różnych rzeczy… f e l i e t o n Jeszcze jeden zakaz    Co wybory doświadczamy tego samego

Święte krowy czy produkty szczególnej troski?

Wydarzeniem kwietnia uznałbym zakończenie wspierania Windows XP przez producenta, obwieszczone na ekranach PC-ów skromną, krótką, lakoniczną informacją. 8 kwietnia wypuszczono bodaj ostatnią poprawkę i dalej użytkowniku bujaj się sam. Niby to nie zaskoczenie, było o tym wiadomo od dawna, ale jednak ta decyzja dotyczy milionów komputerów i użytkowników na całym świecie, a poza tym przywodzi mi na myśl szczególne

Oszukać czas czyli Niezniszczalni na tropie tajemnicy wiecznej młodości

    John Rambo na widok leciwego dwupłatowca ofiarowanego mu przez Johna Mcclane’a wycedził ze zdumieniem: „Powinien stać w muzeum”. „Jak my wszyscy” – odparł z nieskrywanym smutkiem towarzyszący mężczyznom Jack „Terminator” Slater (dla przyjaciół „Conan” albo „Egzekutor”). Trzej przyjaciele od flaszki i obrzyna uparli się, że jednak do muzeum nie pójdą i pomimo łupania w kościach, reumatyzmu, próchnicy i nawrotów sklerozy postanowili

Gwiazdy z recyklingu

    W filmie „Kongres” – najnowszym dziele Ariego Folmana, twórcy „Walca z Bashirem” – główna bohaterka zyskuje niesamowitą moc nad starzeniem się. Dzięki rozwojowi technologii poddaje się skanowaniu swojego ciała dzięki czemu zachowa wieczną młodość. A ponieważ pracuje jako aktorka, jest to dla niej zbawienie od losu. Jej wirtualny wizerunek zostanie wykorzystany do kolejnych filmów, zaś ona nie

Krecia robota

      Podobno im jesteś większy, z tym większym hukiem upadasz. Nokia – (jeszcze) żywa legenda przemysłu telekomunikacyjnego, swego czasu największa, najbardziej innowacyjna i najbardziej elektryzująca marka branży mobilnej, swoiste Apple przełomu wieków, właśnie zakończyła w zasadzie pisać swoją piękną historię, upadając z hukiem tak głośnym, że powstała fala uderzeniowa przetoczyła się po całym Internecie, daleko przekraczając granice branżowych portali

Wszyscy jesteśmy podejrzani

    No takie czasy. Choć wciąż podtrzymuje się mit polskiego (i nie tylko) systemu prawnego o domniemaniu niewinności, życie wskazuje na zupełnie coś innego. I nie ważne – mały czy duży – każdy powinien zostać sprawdzony, prześwietlony, znaleźć się w jakiejś kartotece, bo a nuż…     Rzućmy okiem na ulice lub inne budynki użyteczności publicznej lub nie, tudzież pojazdy komunikacji

Klub nabitych w butelkę nieanonimowych facebookoholików

  Każdy medal ma dwie strony. Nie inaczej jest z fenomenem najsłynniejszego portalu społecznościowego. Pomysł, który okazał się genialny i rozwinął w rekordowym tempie do niewyobrażalnych granic popularności, stał się produktem pierwszej potrzeby dla setek milionów ludzi. To fakt. Cokolwiek by nie mówić – odniósł ogromny sukces, niemający sobie równych. I to jest ta jedna strona medalu.     Dlatego

Propaganda sukcesu albo zaklinanie rzeczywistości

   Hasło „propaganda sukcesu” kojarzy się oczywiście ze słusznie minioną epoką, kiedy to partyjni dygnitarze mówili, że jest lepiej, choć było gorzej. Wykorzystywali w tym celu swoje media – wszystkie były przecież państwowe. Społeczeństwo jednak wiedziało, że węglarki w „Dzienniku telewizyjnym” sobie, a życie sobie. Obecnie również wielu politykom przypisuje się – delikatnie mówiąc – tendencyjne przedstawianie sytuacji,

Jak tam słupki, panie?

   W ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że naszym życiem publicznym, ale nie tylko, w największym stopniu kierują sondaże, rozmaite ankiety i badania opinii.     Najbardziej oczywiste i widoczne jest to w sferze politycznej, bo słupki i procenty zdają się być głównym motorem napędzającym działania partii. Nie zdrowy rozsądek, mądrość, uczciwość, wiedza. Nie. Kto by sobie zawracał głowę takimi głupotami? Sondaże

Kosztowny postęp

   Mamy nowego boga, bo określenie bóstwo to zdecydowanie za mało. Ten bóg to Pekabe. Brzmi nieźle, trochę jak obiekt kultu Majów czy inków. oczywiście nikt go nie widział, ale jest wszechobecny, zwłaszcza w mediach, i wszyscy się go boją, więc się do niego modlą, przede wszystkim by rósł w siłę. Jeśli jeszcze ktoś nie

Top font