HDR w akcji

HDR

Bajecznie kolorowe HDR-y są tak atrakcyjne, że funkcja ich wykonywania dostępna jest już w większości aparatów cyfrowych, a nawet w smartfonach. Tyle tylko, że dla amatorskiej wygody z reguły działa w sposób bardzo uproszczony i daje ograniczoną ilość efektów. Ale jeśli to nam nie wystarcza, możemy samodzielnie zwiększyć te możliwości – i to praktycznie w nieograniczonym zakresie!

 

HDR

Sandomierskie Stare Miasto w piękny, słoneczny, letni dzień, a chmury wyglądają tak dramatycznie, jakby nadciągała burza. Canon EOS 7D + EF-S 15-85 mm f/3,5-5,6 IS USM, ekspozycja 1/250 s, f/8, czułość ISO 100, AEB +/-2 EV, szybkość zdjęć seryjnych 8 klatek/s.


HDR – RAW-y i JPEG-i

W najbardziej zautomatyzowanej wersji funkcji HDR, po każdorazowym naciśnięciu spustu migawki, aparat co prawda wykonuje 2 lub 3 zdjęcia składowe, ale daje nam tylko jedno zdjęcie gotowe, z narzuconym przez producenta efektem. W wersjach mniej lub bardziej zaawansowanych można jeszcze wprowadzać korekcje czy wersje dla tego efektu, lub też zmieniać go za pośrednictwem menu, ale i tak możliwości są ograniczone. Dla prawdziwie kreatywnych to za mało. Dużo lepiej więc, gdy wykonujący – zgodnie z procedurą HDR – 2 lub 3 zdjęcia składowe aparat zapisze nam jeszcze na karcie ich JPEG-i. Jeśli nie wystarcza nam gotowy HDR z aparatu, to możemy spróbować samodzielnie połączyć te składowe obrazki JPEG na komputerze i wybierać płynnie pomiędzy różnymi efektami w szerokim zakresie, a – w razie potrzeby – uzyskać nawet więcej gotowych zdjęć. To już duża kreatywna swoboda, ale i tak nie dorównuje ona jeszcze możliwościom, jakie daje użycie zdjęć składowych w postaci plików RAW. Te przy funkcji HDR udostępniają tylko nieliczne aparaty, z reguły profesjonalne. A 14-bitowe RAW-y mają znacznie większą od 8-bitowych JPEG-ów pojemność tonalną, więc tak naprawdę, to dopiero od nich zaczyna się prawdziwa jazda z HDR-ami. To z RAW-ów uzyskujemy najbardziej widowiskowe i ekstremalne rezultaty!

 

HDR

Bogata tonalność i atrakcyjna kolorystyka krajobrazu w okolicach Kuźnicy na Półwyspie Helskim. Kontrast tej sceny wcale nie był wysoki, ale zastosowanie HDR-a odwdzięczyło się prawdziwie śródziemnomorskim kolorem naszego morza. Canon EOS 7D + EF-S 15-85 mm f/3,5-5,6 IS USM, ekspozycja 1/1000 s, f/5,6, czułość ISO 400, AEB +/-1,5 EV, szybkość zdjęć seryjnych 8 klatek/s.


Co zrobić, gdy aparat nie ma funkcji HDR?

To żadna przeszkoda. Oznacza tylko tyle, że nie da się uzyskać HDR-a prosto z aparatu. Ale nam raczej nie zależy na tym, aby był dostępny szybko i z narzuconym efektem – wolimy, aby nasz HDR wyglądał tak, jak tylko zechcemy i jak najbardziej spektakularnie. Aby więc to zrobić potrzebujemy przede wszystkim te 2 lub 3 zdjęcia o zróżnicowanej ekspozycji, ale też identycznym kadrze. Da nam je funkcja autobracketingu ekspozycji (AEB) i statyw, albo zamiast niego – dla wygodnego fotografowania „z ręki” – funkcja zdjęć seryjnych. Zrobione przy pomocy tych funkcji zdjęcia składowe połączymy na komputerze w jednym z dostępnych na rynku programów – są także darmowe – umożliwiających tworzenie HDR-ów. A samodzielnie łącząc zdjęcia dobierzemy sobie już dokładnie pożądany, obserwowany na monitorze na bieżąco, efekt. Obecnie w autobracketing i zdjęcia seryjne wyposażony jest praktycznie każdy aparat, więc można powiedzieć, że ma też funkcję HDR – tyle, że dostępną z komputera. Zwróćmy też uwagę, że nawet amatorskie lustrzanki, czy bezlusterkowce, przy użyciu powyższych funkcji rejestrują RAW-y, które potencjalnie zapewniają HDR-om najlepsze rezultaty. Z „komputerowej” funkcji HDR warto korzystać nawet wtedy, gdy aparat posiada już tę funkcję wbudowaną, ale jest ona zbyt prosto, jak dla nas, rozwiązana.

Ustawienia aparatu
Na początek naszej przygody z HDR-ami dobierzmy podstawowy zakres autobracketingu +/-2 EV i ustawmy jak najwyższą szybkość zdjęć seryjnych – powiedzmy 5 klatek/s (o ile tylko pozwala na to aparat). Im ta szybkość jest wyższa tym lepiej, bo chodzi o uzyskanie na wszystkich zdjęciach składowych dokładnie takiego samego kadru, bez przesunięć, gdyż później zdjęcia będą na siebie nakładane. Trzeba więc także użyć wystarczająco krótkich czasów naświetlania – powiedzmy zaczynających się od 1/250 s dla prawidłowej, „centralnej” ekspozycji. Przyda się też optyka stabilizowana. Fotografujemy w trybie preselekcji przysłony (A) przy możliwie niskiej czułości ISO 100 lub ISO 200. W jasnym, słonecznym plenerze nie będzie problemu z doborem wystarczająco krótkich czasów ekspozycji, ale gdy warunki pogorszą się pomoże podwyższenie czułości. Jednak ostrożnie, bo szumy na HDR-ach – ze względu na ekstremalnie wyciąganą w takcie obróbki tonalność – wyłażą znacznie chętniej niż tradycyjnie przy danej czułości. W HDR-owskiej praktyce lustrzanek APS-C już ISO 400 bywa mocno zaszumione, ale – z drugiej strony – można to przecież wykorzystać kreatywnie!

 

HDR

Wigierski Klasztor Kamedułów – wygląda jak narysowany. Niedoświetlona klatka HDR-a eksponowana była zaledwie przy 1/30 s, powodując wyraźne obniżenie szybkości zdjęć seryjnych, ale mimo to kontury obrazu są wyraźne (dokładne nałożenie na siebie trzech zdjęć składowych). Canon EOS 7D + EF-S 15-85 mm f/3,5-5,6 IS USM, ekspozycja 1/125 s, f/11, czułość ISO 100, AEB +/-2 EV, szybkość zdjęć seryjnych 8 klatek/s.


HDR w DPP

W przypadku sprzętu Canona tworzenie HDR-ów ze zdjęć składowych umożliwia dostępny w zestawie z aparatem program Digital Photo Professional (DPP). Pozwala on łączyć ze sobą 3 lub 2 zdjęcia, wykonane zarówno w JPEG-ach, jak i RAW-ach, a funkcja HDR – w zakresie dostępnych przy pomocy suwaków efektów – działa nawet dla jednego zdjęcia! Oczywiście nie będzie to prawdziwy łączony i wielotonalny HDR, ale wykonany z pojedynczego 14-bitowego RAW-u nieźle będzie go przypominał (może być pomocny, gdy fotografując nie wykonaliśmy dodatkowych ekspozycji lub obiekty poruszały się, a chcemy uzyskać chociaż namiastkę HDR-a). Oczywiście im więcej zdjęć składowych tym tonalnie lepiej dla naszej techniki (większa paleta uzyskiwanych efektów). 3 klatki to podstawa, którą oferuje właśnie autobracketing większości aparatów Canona oraz obróbka HDR w oprogramowaniu DPP, ale bez problemu można też dobrać aparat i program mające znacznie większe możliwości w tym zakresie. Natomiast przy zdjęciach ze statywu dostępna ilość klatek w autobracketingu nie ma większego znaczenia, bo operując aparatem ostrożnie (aby nie poruszyć), czy z poziomu urządzenia zewnętrznego, można wykonać nawet kilka autobracketingów jeden po drugim – z odpowiednio przesuwanym na bieżąco i uzupełniającym się wzajemnie zakresem korekcji.
Łączone w DPP zdjęcia (najlepiej 14-bitowe RAW-y), dla uzyskania pożądanej tonalności i efektów w określonych partiach obrazu (światła, cienie), można jeszcze poddać  korekcjom jasności. Do dyspozycji po połączeniu zdjęć jest kilka gotowych profili obrazu (te same, co w zaawansowanych lustrzankach Canona wyposażonych w funkcję HDR). Profile te, przy pomocy kilku suwaków, można jeszcze modyfikować w imponująco szerokim stopniu. Łatwo więc uzyskamy nie tylko tradycyjne, naturalne HDR-y z dużą liczbą szczegółów i kolorów w światłach i cieniach obrazu kontrastowej sceny (np. przy zdjęciach pod światło, zachodach słońca itp.), ale też efektowne zdjęcia podobne do malowideł lub rysunków, czy obrazki o rewelacyjnie dramatycznej tonacji i nieziemskiej wprost kolorystyce. Fotografując „z ręki” zaznaczamy w programie funkcję automatycznego wyrównywania konturów, która optymalnie nałoży na siebie zdjęcia tak, aby wyeliminować ewentualne ich przesunięcia względem siebie, lub aby były one jak najmniej widoczne.

 

szkola_770x75anim

 

Polecam HDR-y
Dużo eksperymentujmy, bo naprawdę warto! I to nie tylko podczas samej obróbki HDR-ów, ale już w trakcie wykonywania zdjęć składowych. Fotografujmy krajobraz, architekturę, martwą naturę i dowolne inne motywy bez szybko poruszających się elementów (kontury obiektów na zdjęciach składowych muszą być na siebie precyzyjnie nałożone). Rejestrujmy nie tylko typowe sceny o wysokim kontraście, jak np. zachody słońca z przednim planem, ale także te o dość wyrównanej jasności, jak np. w dzień pochmurny. W zależności od kontrastu sceny czy zamierzonej precyzji odwzorowania tonów i kolorów, można zmieniać zakres autobracketingu (np. +/-3 EV czy +/-1,5 EV). Można też dodatkowo przesuwać go korekcją ekspozycji w kierunku prześwietleń (np. +1 EV) lub niedoświetleń (-1 EV), chcąc lepiej naświetlić i odwzorować później cienie lub światła, pewnym kosztem partii o jasności przeciwnej. Szybkiego przesunięcia autobracketingu, pozwalającego też ustalić prawidłową ekspozycję przy bardzo kontrastowych scenach, dokonamy, zapamiętując pomiar światła z części kadru o określonej jasności. Cóż, dobrze jeszcze tylko mieć szybki dostęp do funkcji prowadzących do HDR-a – autobracketingu i trybu szybkich zdjęć seryjnych. Szczęśliwi więc ci, którzy mogą zapisać je w ustawieniach indywidualnych aparatu (tzw. schowku pamięci). Eksperymentujmy z HDR-ami, gdyż odpłacają się odlotowymi rezultatami!


Jarosław Mikołajczuk

Jeśli zainteresował Cię artykuł i chciałbyś podnieść swoje umiejętności, polecamy warsztaty prowadzone przez autora. Dlaczego warto skorzystać z naszych szkoleń?
• Dysponujemy fachową, praktyczną wiedzą techniczną i fotograficzną.
• Indywidualnie ustalamy dogodny termin i miejsce zajęć.
• Klient sam wybiera interesujący go temat.
• Gwarantujemy swobodną, nieskrępowaną obecnością innych studentów atmosferę zajęć.
• Szczegóły na:  kursyfoto.waw.pl

 

Top font